Skip to main content

Kredyty z dopłatą w ramach programu „Pierwsze mieszkanie” są w ofercie banków już niemal od pół roku. W tym czasie złożono dziesiątki tysięcy wniosków o „Bezpieczny kredyt 2%”. Ponad 40 tysięcy umów zostało już podpisanych i ci szczęśliwcy (w większości) mogą się już cieszyć swoim nowym „M” w dodatku na kredyt z niską ratą. Ale czy faktycznie to rozwiązanie było pozytywne dla wszystkich? Przecież kupić nieruchomość chcieli też i tacy, którzy się na dopłaty nie łapali.

Kredyt z dopłatą a ceny nieruchomości

„Ruch” na rynku nieruchomości zrobił się już w momencie zapowiedzi, że rząd ma zamiar wprowadzić program z dopłatami do kredytów. Jeszcze nie były znane jego założenia, a już właściciele nieruchomości na sprzedaż oraz część deweloperów dokonało „korekty” cen. Natomiast część nieruchomości (rynek wtórny) nawet czasowo została wycofane ze sprzedaży. Skoro kredytobiorcy dostaną dopłaty i będą sobie mogli pozwolić na droższe nieruchomości to dlaczego tylko oni mieliby na tym zyskać?

Jeżeli kwota dopłat dla kredytu w wysokości 600 tysięcy może wynieść nawet ponad 200 tysięcy (w ciągu 10 lat). Jednocześnie zdolność kredytowa (liczona już po dopłacie) będzie wyższa to dlaczego zbywca nie miałby zarobić nieco więcej. Przecież nadal kupującym się to opłaci. Dlatego też sprzedający (już po wejściu programu w życie) podnieśli ceny. Miała to być swego rodzaju „premia” za to, że będą musieli dłużej czekać na pieniądze z kredytu.

Banki zapchane wnioskami

Liczba wniosków kredytowych wzrosła o kilkaset procent. Część banków niemal niezwłocznie została nimi wręcz „zapchana”. W niektórych ten stan trwa nawet do dzisiaj. Zdążają się przypadki, że wnioski złożone w lipcu i sierpniu nie otrzymały jeszcze ostatecznej decyzji. Tym większa jest radość tych, którzy po miesiącach wreszcie mogą wypłacić swój długo wyczekiwany kredyt z dopłatą. Irytacja, często wściekłość z powodu przewlekłego procesu potrafią natychmiast zniknąć. Bo w końcu jest i mieszkanie i też kredyt (na szczęście z dopłatą).

W niektórych placówkach banków można zobaczyć szafy wypełnione po brzegi wnioskami, których nie ma kto wprowadzić, zarejestrować i generalnie „obrobić”. Bankowcy pracujący po godzinach, w dni wolne. A całość oczywiście w stresie, bo pośrednicy dzwonią, klienci się dopytują (bo zbywcy ich straszą utratą zadatku!) i wszyscy chcą szybko i pozytywnie oczywiście.

Nie wszędzie nowe wnioski są przyjmowane. A jak już to „prosimy tylko proste tematy” czyli najlepiej rynek wtórny i dochód z umowy o pracę. A co mają powiedzieć ci którzy jednak budują dom, kupują na rynku pierwotnym i w dodatku mają dochód z działalności gospodarczej lub nawet bardziej egzotycznych dywidend, powołań itp… Takie wnioski bywają trudne, pracochłonne i wiążą się z bardzo dużą liczbą wymaganych dokumentów.

Pułapka na tych, którzy się nie łapią

Oczywiście na kredyt z dopłatą. Bo to nie jest tak, że jak ktoś wnioskuje o kredyt bez dopłaty to ma łatwiej. Niestety, nie ma żadnej szybkiej ścieżki dla tych wszystkich wnioskujących o „normalne” kredyty. A ten rynek przecież również istnieje. Są osoby, które kupić chcą (lub nawet muszą), a na dopłaty z różnych powodów nie mają szansy.

Po pierwsze, nieruchomości podrożały również dla nich. Chociaż żadnej dopłaty nie dostaną. Po drugiej kolejka w bankach jest jedna. Czy „Bezpieczny kredyt 2%” czy zwykły wniosek to wszyscy czekają w tej samej kolejce. Oczywiście niektóre banki nie przyjmują aplikacji na kredyty z dopłatami np. BNP, ING, Millennium, Citi. Tam oczywiście jest szybciej i łatwiej, bo bez kolejek. Niestety są klienci, których sytuacja zmusza do wnioskowania np. w Aliorze lub PeKaO SA. Czyli w dwóch najbardziej zakorkowanych wnioskami bankach. Tak się akurat składa, że te dwa najlepiej liczą dochód z ryczałtu. Dodatkowo tylko tam o kredyt wnioskować mogą osoby uzyskujące dochód w walucie obcej (pomijam sytuacje, gdy do wniosku przystępuje też druga osoba z dochodem w PLN).

O tym się dość rzadko mówi, ale tacy klienci z pewnością nie są „zadowoleni” z efektów jakie dają preferencyjne kredyty. Nie dość, że nie mają szansy na dopłatę (bo np. odziedziczyli jakiś stary rozpadający się dom) to jeszcze ceny nieruchomości wzrosły i trudniej znaleźć coś ciekawego i w dobrej cenie. I oczywiście niektórzy muszą czekać na decyzję razem z tymi wszystkimi, którzy złożyli wnioski o kredyty z dopłatą.

Stopy w dół a kredyty w górę

We wrześniu i październiku RPP obniżyła stopy procentowe. Czyli w ciągu miesiąca spadły o 100 punktów bazowych. W listopadzie i grudniu ich poziom się nie zmienił. Część kredytobiorców liczyła na to, że banki obniżą stałe oprocentowanie kredytów. Nawet niektórzy wstrzymali się ze złożeniem wniosków. Ale spotkało ich duże rozczarowanie. Banki albo nie zmieniły oprocentowania albo nawet je podwyższyły (pomimo spadku stóp procentowych)! Skoro popyt na kredyty jest bardzo duży to po co obniżać ich cenę?

Zyskali jedynie ci, którzy już wcześniej spłacali kredyty ze zmienną stopą procentową. Oprocentowanie ich kredytów (a także raty) obniżyły się lub nastąpi to niebawem. Do 2024 roku już niewiele czasu. Czekamy na kolejne decyzje odnośnie stóp procentowych, oprocentowania kredytów, a także wakacji kredytowych i dalszego ciągu finansowania nieruchomości w ramach programu „Pierwsze mieszkanie”.

 

Potrzebujesz pomocy w uzyskaniu kredytu? Zapraszam do współpracy, pomoc w uzyskaniu finansowania bezpłatna. A jeżeli chcesz wcześniej samodzielnie policzyć sobie zdolność kredytową to TUTAJ znajdziesz info jak to zrobić.

Robert Sierant

 

 

 

 

Zostaw komentarz